Godzina 16.00. Za oknem mrok, swoją drogą to naprawdę nie fair, przecież nie zgłaszałem się do roboty w kopalni na drugą zmianę, zatem życie w ciemności przez drugą połowę dnia uważam za  bardzo niestosowny żart Stwórcy. No ale dobra, humor poprawia szkocka mżawka (nie, to nie jest ten trunek o którym myślicie) która siąpi prawie nonstop. Spytacie, czemu poprawia ? Ano poprawia, bo jak mawiali pradziadowie, po każdym deszczu wychodzi słońce. I mieli rację, ale nie do końca w dosłownym tego słowa znaczeniu. Już wyjaśniam.

Po długim okresie posuchy energetycznej i ciężkiej pracy nad odkręcaniem spraw z przeszłości wreszcie weszliśmy w czas Strzelca. Czas kiedy możemy zamanifestować (zmaterializować) wszelkie błogosławieństwa, które wypracujemy. Jest to czas otrzymywania, czerpania pełnym garściami, tworzenia w swoim życiu cudów. Jeden warunek. Rzeczy, przynajmniej w tej rzeczywistości nie dzieją się same. Innym słowy siedząc na kanapie oglądając Przyjaciół i popijając pszeniczne otrzymamy, a określając bardziej precyzyjnie, wypracujemy, co najwyżej chwilę relaksu i słodkiej drzemki.

Nie na tym nam zależy, jak mniemam. Jeśli chcemy zmienić swoje życie, jakimi ludźmi jesteśmy, wyzbyć się egoizmu, jeśli chcemy zmiany w sferze relacji z rodziną i najbliższymi, znalezienia soulmate, zastrzyku zdrowia i finansów, spełnienia, czyli radości z podążania ścieżką życia, to jest ten czas. Jest to czas wejścia na wyżyny swoich możliwości psychicznych i fizycznych. Musimy pracować do upadłego, wychodzić ze swojej strefy komfortu, przełamywać iluzoryczne bariery swojego umysłu i ciała. Musimy, przeć, cisnąć, walczyć z lenistwem i prokrastynacją, wszystko w kierunku obranego celu.

Co niezwykle ważne, nie wolno nam się poddawać, w połowie drogi, kiedy wystąpią uwarunkowania, które pozornie będą wskazywały na niepowodzenie naszych działań, innymi słowy przeszkody, utrudnienia i blokady. To są jedynie czkawki Matrixu, który nie zawsze przychylnym okiem patrzy na nasze wznoszenie się na drabinie rozwoju. Chwilowe zachwiania nie mogą powstrzymać nas przed kontynuowaniem naszej pracy i dążeniem do celu. A cel jest w zasięgu ręki, jak rzadko kiedy. Okno jest otwarte, wystarczy sięgnąć…

Konkludując, koniec z (wszystkie Panie, proszę o wybaczenie) opieprzaniem się , jeśli dacie całych siebie, otrzymacie mnóstwo

Droga Yogi mówi : wszystko co robisz rób z pełnym zaangażowaniem, wkładając w swoje czyny całą swoją moc, radość i pasję. Nie oglądaj się na cel ostateczny, bo nie zawsze będzie on całkowicie zgodny z twoimi oczekiwaniami (głównie dlatego, że nie widzimy szerokiej perspektywy, czyli co długofalowo jest dla nas dobre a co nie). Ciesz się drogą do celu, nie celem samym w sobie.

Zatem jest to czas Strzelca, czas zdobywania szczytu. Wasz K2 czeka, i jak wszystko w tym życiu, zależy wyłącznie od Was czy tam dotrzecie, czy włożycie maksimum wysiłku, czy odmienicie swoje życie.

 

Trzymam kciuki.