Kurkuma była znana przez joginów i lekarzy ajurwedy od czasów starożytnych, którzy cenili ją ze względu na wyjątkowe właściwości lecznicze. Kurkuma jest korzeniem, który jest bliskim krewnym również cudownego imbiru.

Przez długie lata ludzie zachodu używali kurkumy jako barwnika do potraw. Kiedy jeszcze żyłam w mrocznych czasach mojej własnej ignorancji i niewiedzy :), często słyszałam, że kurkuma jest tylko i wyłącznie barwnikiem… Ostatnie lata wnikliwych badań dowiodły, że kurkuma jest absolutnym fenomenem medycznym. Zawiera w sobie unikalny składnik zwany kumaryną, która posiada właściwości antynowotworowe i przeciwzapalne. Genialnie oczyszcza wątrobę i nerki, a jak wiadomo bez sprawnie funkcjonujących tych organów trudno jest w ogóle mówić i zdrowiu i dobrym samopoczuciu. Kurkuma przyjmowana w odpowiedni sposób leczy zapalenia stawów i generalnie je wzmacnia. Być może właśnie dlatego stuletni jogin stojący na głowie, czy robiący niesamowite pozy, nie był i nadal nie jest kimś szczególnie zadziwiającym. Złote mleko, które zawiera kurkumę, od starożytności było napojem joginów.

Kurkuma ma również właściwości regulujące poziom cholesterolu, pomagające usuwać toksyny z organizmu, usuwającące z niego śluz i uzdrawiające. Wspomaga również prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego.

Ze względu na wyjątkowe właściwości kurkumy dodaję ją do niemal wszystkich potraw. W niewielkich ilościach ma smak neutralny, w większych staje się gorzkawa i cierpka. Niweluje to gotowanie i podgrzewanie jej. Niektórym osobom jednak ten cierpkawo-gorzkawy smak przeszkadza. Pewna przemiła zresztą pani napisała do mnie kiedyś, ze kurkuma w moim przepisie dodana do zupy ze szparagów uczyniła ją gorzką i niesmaczną. Cóż, każdy z nas musi wyczuć sam dla siebie, jaka ilość kurkumy oraz innych przypraw dodana do potrawy jest odpowiednia dla osobistych preferencji. Przecież sprawa smaku jest kwestią absolutnie indywidualną. Ja uważam, że każdy smak jest potrzebny. Nie uważam, że jak coś jest cierpkawe czy goryczkowate, to od razu musi być niesmaczne. Jest to jedynie kwestia odpowiednich proporcji, nawyków i przyzwyczajenia. Pani ta napisała w swoim liście, że do zupy ze szparagów NIE MOŻNA dodawać kurkumy. I tego już nie rozumiem. Jak to nie można? A kto mi zabroni?  Każda z nas jest królową w swojej kuchni i zarządza w niej tak, jak ma ochotę. W swojej własnej kuchni każda z nas robi dokładnie to, co chce. Ja ze swojej strony mogę jedynie coś zasugerować, podpowiedzieć, zainspirować, podzielić się przepisem, ale przecież każdy sam dokonuje swoich indywidualnych wyborów.  W klasycznej zupie ze szparagów nie dodaje się kurkumy, ale czy ja muszę gotować klasycznie? Co by było, gdybyśmy wszyscy gotowali klasycznie, nie eksperymentowali, nie szukali, nie otwierali się nieustannie. Nawet nie chce sobie tego wyobrażać.  Bigos, mielone i ziemniaki.

Kuchnia i gotowanie jest niezwykle żywym, pełnym kreatywności obszarem, a ludzkość nigdy jeszcze nie miała w tym temacie takiej wolności jak teraz. Bawmy się więc, szukajmy, próbujmy, popełniajmy błędy i bądźmy stale w podróży życia. Doświadczajmy!

Ze względu na goryczkowaty i cierpkawy smak kurkumy jej ilość dozuję i podaję często, ale w umiarkowanych dawkach. Zależy mi na tym, aby poprzez pożywienie wzmacniać i leczyć moją rodzinę!

Kurkumę możemy używać na wiele różnych sposobów. Można już kupić kurkumę świeżą, w korzeniu. Można dodawać ją suszoną, nawet do koktajli. Niektórzy twierdzą, że aby uwolniła swoje zdrowotne właściwości powinno się do niej dodawać odrobinę czarnego pieprzu. Yogi Bhajan nauczał jednak, że aby kurkuma optymalnie uwolniła swoje właściwości zdrowotne, najlepiej jest poddać ją procesowi gotowania z wodą, przez co najmniej 8 minut. W posiłku (potrawie, napoju) należy ją również połączyć z tłuszczem roślinnym lub masłem klarowanym. Tak więc idealne jest gotowanie kurkumy w zupie, zwłaszcza, jeśli znajduje się w niej masło klarowane. Kurkumę dodaję również do gotowania ryżu czy mojego kitchady (kiczery). Ajurwedyjski mistrz zalecał jednak przygotowanie specjalnej Pasty z kurkumy.